Kradn?
<b>(WROC?AW) Z zestawienia, jakie dokona?a stra? miejska podsumowuj?c tegoroczne miesi?ce okaza?o si?, ?e z powodu kradzie?y w hipermarketach funkcjonariusze interweniowali ju? 320 razy. Wed?ug tej smutnej statystyki du?y odsetek z?odziei stanowi? dzieci.</b><br>- Pami?tam tak? jedn? par?. Ch?opczyk mia? jedena?cie lat, a dziewczynka chyba oko?o pi?ciu. D?ugo przechadzali si? mi?dzy sklepowymi rega?ami. W ko?cu, kiedy zatrzymali?my ich przed wyj?ciem, u ch?opca w kieszeni znale?li?my gr? komputerow?, a dziewczynka mia?a ca?e kieszenie wypchane s?odyczami - wspomina jeden z ochroniarzy.<br>- W takiej sytuacji pytamy dzieci o telefon do rodziców. Je?li zgodz? si? poda?, nie wzywamy nawet stra?y miejskiej, ani policji. Najcz??ciej ko?czy si? na tym, ?e po dzieci przyje?d?aj? rodzice, ale musz? podpisa? okre?lone zobowi?zanie i oczywi?cie zwróci? równowarto?? skradzionego towaru. <br>Jak si? okazuje, dzieci dopuszczaj?ce si? takich przewinie? pochodz? najcz??ciej z ubogich, rozbitych rodzin. Zdarza?o si? jednak równie?, ?e rodzice nieletnich z?odziejaszków byli bardzo zamo?ni.<br>We wroc?awskim hipermarkecie na Psim Polu zdarzaj? si? bardzo oryginalne kradzie?e, a ich bohaterami cz?sto s? ludzie w podesz?ym wieku.<br>- Patrzy pan na takie staruszki i oczom nie wierzy, ?e tak na bezczelnego podjadaj? towar z pó?ek. Ca?kiem niedawno przechadza?y si? mi?dzy rega?ami owoców dwie eleganckie emerytki. Wyjada?y z wielkim zapa?em i gracj? orzechy, banany, pó?niej pomara?cze. Jedna nawet zjad?a prawie ca?? czekolad? - opowiada ochroniarz Marcin Koz?owski. - Zatrzymali?my je, a one od razu w lament. Na Boga si? zaklina?y, ?egna?y po kilkadziesi?t razy, ?e one nic nie wzi??y. Nawet, jak pokazywali?my ich wyczyny na kasecie wideo, kl?ka?y na ziemi krzycz?c, ?e to pomy?ka. Nie by?a to jednak jaka? wielka kradzie? wi?c w ko?cu zosta?y puszczone - wyja?nia ochroniarz.<br>W ka?dym hipermarkecie pracuj? detektywi sklepowi. Najcz??ciej s? to kobiety, bo jak t?umaczy nasza bohaterka, p?e? pi?kna nie wzbudza podejrze?.<br>- Moja praca to w?a?ciwie takie podgl?danie, ale przecie? kto? musi to robi?, za to mi p?ac? - t?umaczy pani Miros?awa Krynicka.<br>- Tylu pomys?owych z?odziei ju? widzia?am, ?e ci??ko by?oby mi o wszystkich opowiedzie?. Jednak zdarza?y si? takie kradzie?e, ?e na samo wspomnienie chce si? po prostu ?mia?. Kiedy? jeden pan ukrad? czajnik, chowaj?c go uchwytem za pasek od spodni. Nawet ochroniarze p?kali potem ze ?miechu - opowiada detektyw sklepowy.<br>- Kiedy? mieli?my jeszcze lepszego modela. Wszed? na hal? i najpierw wypi? piwko, potem zagryz? chrupi?c? s?odk? bu?k?, a kiedy zabiera? si? do konsumpcji kolejnego "browara", zgarn?li?my go. Jak si? okaza?o, pod kurtk? mia? jeszcze jakie? kolorowe czasopisma - opowiada pani Miros?awa Krynicka. - Warto?? skradzionego towaru nie przekracza?a jednak 250 z?, a wi?c, jak to najcz??ciej bywa, sko?czy?o si? tylko na kolegium.<br>